o wszystkim (Reklama: bransolety srebrne ,biżuteria kolczyki , wkładki zapachowe )
K’vin zajął się Debera, podczas gdy T’dam wyniósł leżącego mężczyznę z zasięgu smoczych łap. Towarzysze odciągnęli go, ale Morath dalej skrzeczała i rwała się do walki. Chciał cię skrzywdzić. Chciał cię na własność. Ty jesteś moja, a ja jestem twoja, i nikt nie może stać między nami, mówiła Morath tak rozpaczliwie, że słyszeli ją wszyscy jeźdźcy. Zulaya podeszła i pochyliła się, by sprawdzić, jakie rany odniósł ojciec Debery, a potem przywołała medyków, zajętych opatrywaniem drobnych skaleczeń i otarć, zwykle zdarzających się w czasie Naznaczania. Na szczęście Morath jeszcze nie miała prawdziwych szponów, więc skórzana kamizela nieco osłoniła mężczyznę, choć na twarzy i piersi miał szerokie szramy wyorane obnażonymi, miękkimi pazurami. Większość nowo wyklutych smoków opuściła już Wylęgarnię, śpiesząc na pierwszy posiłek z ręki wybranych towarzyszy życia. Widzowie, schodząc z wyższych rzędów amfiteatru, rzucali spojrzenia na rannego. Niewątpliwie będą opowiadać o tym wydarzeniu przy każdej okazji. K’vin miał tylko nadzieję, że ich wersje nie okażą się zanadto przesadzone. Teraz jednak musiał zająć się tym, co właśnie się zdarzyło. Możesz powiedzieć nam, o co tu chodzi? spytał Deberę, która postawiona oko w oko z Przywódcami Weyru nagle ugięła się pod brzemieniem zwątpienia i wyrzutów sumienia

(Reklama: internetowe zakłady sportowe , prace licencjackie , koty norweskie leśne )
